fbpx

Marta Siciarek wspomina Prezydenta Adamowicza

W kwietniu 2015 roku w ponad 150 osób spotkaliśmy się na sali gimnastycznej szkoły na Oruni, by dyskutować o integracji w mieście. Razem z nami był Paweł Adamowicz – „wielki chłop”, który komicznie wyglądał siedząc przy dziecięcych stoliczkach – na równi z nami.

Początki współpracy

W 2012 roku wróciłam do Trójmiasta, skąd pochodzę, i założyłam Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek. Było dla mnie oczywiste, że samorząd jest kluczowy dla integracji, że trzeba blisko współpracować. Prezydent Adamowicz dał nam zielone światło i rozpoczęliśmy działania wraz z fantastycznymi urzędnikami od spraw społecznych.

Miejscy aktywiści i NGOsy często mają niełatwe relacje z władzami swoich miast. Także w Gdańsku pojawiały się różne głosy na temat tego, jak współpracuje się z Ratuszem.

Moje doświadczenie natomiast jest jak najlepsze.

Z prezydentem poznaliśmy się na inauguracji zespołu ds. Modelu Integracji Imigrantów – w kwietniu 2015. Siedzieliśmy obok siebie przy dziecięcym stoliczku na sali gimnastycznej szkoły na Oruni. Razem było nas ponad 150 osób, które zgodziły się zaangażować w prace nad integracją. Prezydent był „wielkim chłopem” i komicznie wyglądał na tym małym krzesełku dedykowanym dziecku ze szkoły podstawowej.

Z czasem poznaliśmy się bliżej. Prezydent od samego początku wydawał się być wyjątkowym człowiekiem. Wyróżniał się osobistą otwartością, umiłowaniem i szacunkiem dla różnorodności, głęboką empatią oraz niezgodą na krzywdę i nierówność. To był facet, który autentycznie cieszył się, kiedy siedział na podłodze w meczecie odwiedzając społeczność muzułmańską.

Jego otwartość zaważyła na powstaniu w Gdańsku Modelu Integracji, a niedawno również Modelu Równego Traktowania, przez co miasto stało się (jak w wielu innych dziedzinach) pionierem w Polsce. Te polityki mogły powstać, bo wyrażały wartości i postawy, którymi kierował się Paweł Adamowicz – humanizm, odwagę i bezkompromisowość. Ale i pewien luz, dystans, zaufanie do swoich przekonań i ludzi.

Brzmi jak pean, ale wszystko co piszę jest prawdą.

Człowiek wspierający

Dla mnie osobiście relacja z Prezydentem była rozwojowa i wzmacniająca. Miałam poczucie bezwarunkowego wsparcia z jego strony. W pracy społecznej często przychodzą chwile kryzysu i tak samo u mnie czasem bywało ciężko. W takich momentach wydawało się, że każdy ma jakieś „ale” i ciężko wyjść z impasu niezadowolenia… szczególnie, gdy ludziom zależy na dobru sprawy. W takich chwilach miałam wrażenie, że tylko Prezydent nie miał takiego podejścia i pchał sprawy do przodu.

Był wyrozumiały, nie małostkowy, rozumiejący, że czasem zdarzają się „fuckupy” – widział cały obrazek. Wspierał nie tylko mnie, ale bardzo wiele osób, na różne sposoby – także materialnie choćby poprzez finansowanie wieloletnich stypendiów, czym nigdy się nie chwalił.

Prezydent uwielbiał dyskutować, wiele słyszał, rozumiał, wymyślał, słuchał głosu mniejszości. Był mądry, głęboki, otwarty na nowe idee, ciekawy wszystkiego. Inspirował i lubił być inspirowany. Był niezniszczalny. Pracował od rana do nocy, siedem dni w tygodniu. Nie wiem skąd brał siły… Ciągle w dobrej formie.

Dobrą politykę zawsze warto wspierać

W dniu takim jak dziś, cieszę się, że na czas, na bieżąco, udawało mi się dziękować Prezydentowi za jego zaangażowanie i wsparcie, a także głośno mówić jak bardzo doceniam Jego pracę. Że jestem wdzięczna za Modele, dumna z Jego działań i postawy, czy w kontekście uchodźczym, czy w innym.

Przez swoje działania Paweł Adamowicz zacierał granice między sektorami w Gdańsku. Jego jedną z zasług jest to, że urzędnicy, lokalni politycy i działacze społeczni pracują razem na rzecz wspólnych spraw – na rzecz miasta.

I choć taki model współpracy rodził (i rodzi) wątpliwości i pytania o apolityczność organizacji pozarządowych również u mnie samej, to biorąc pod uwagę Jego zasługi dla Migrantów i Migrantek (i nie tylko) uznałam, że jasne poparcie dla Adamowicza w kampanii samorządowej w 2018 po prostu Mu się należy. Jak inaczej mamy (jako obywatele, organizacje społeczne) nagradzać polityków za dobro, które czynią?

Uważam,  że jeśli ktoś daje miastu coś takiego jak Model Integracji czy Równego Traktowania – w ksenofobicznej, homofobicznej Polsce, za co dostaje cięgi, co jest dla niego politycznym ryzykiem – należy się mu/jej za to nie tylko szacunek, ale i wsparcie oraz lojalność.

Niedokończone dzieło

Jestem zdruzgotana tym, że dzieło Prezydenta zostało tak nagle przerwane. Przygnębia fakt, jak wiele Paweł Adamowicz miał, chciał i mógł jeszcze zrobić. Wiele z tych spraw dotyczyło kwestii integracji, rozmów z pracodawcami, czy innymi politykami. Chciał pogłębiać gdańską wspólnotę o otwartość, tolerancję, zaufanie i serdeczność wobec „innego”. Przyznawał, że za mało zrobił w kwestii upowszechniania postaw demokratycznych, zwłaszcza wśród młodych. Chciał to naprawić.

Zdarzyło nam się rozmawiać m.in. o zaangażowaniu młodych w wybory do europarlamentu. Był pomysł, żeby licealiści sami stworzyli kampanie promujące udział w wyborach, a najlepsze szkoły dostały w nagrodę bilety interrail i poznawały Europę – tym samym zbliżały się do niej. Chciał badać, jaki procent zarządzania miejskimi sprawami, można oddać sektorowi społecznemu i jaki to może mieć wpływ na Gdańsk. Ufał ludziom, naszemu miastu. To był człowiek, który rozumiał, po co ma się władzę i jak z niej korzystać. Szczerze darzył ludzi sympatią i chciał dla nich dobrze.

Był gotów aby kontynuować swoje i współpracowników dzieło, a ostatnia wygrana w wyborach samorządowych dodała mu skrzydeł.

Słowo na zakończenie

Działania, których byłam i nadal jestem częścią nie wydarzyłyby się, gdyby nie synergia, spotkanie w konkretnym miejscu i czasie, spotkanie z Pawłem Adamowiczem. Dzięki Prezydentowi mogłam zrealizować swoje marzenia, wizje i cele – o działaniu wspólnotowym i międzysektorowym. Marzenie, by miasto, w którym żyję, stawało się inkluzywne, otwarte, równościowe.

W tym wyjątkowym dniu, mam nadzieję że Jego wartości i myśli pozostaną w nas wszystkich, i że będziemy znajdować w innych osobach to, co mieliśmy szansę dostać od Pawła Adamowicza i wspólnie z nim tworzyć.

 

 

Marta Siciarek

W 2012 wróciła do rodzinnego Gdańska i założyła Stowarzyszenie Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek, które współpracuje z trójmiejskimi samorządami, co przyczyniło się do stworzenia Modelu Integracji Imigrantów w Gdańsku oraz Modelu Równego Traktowania. Absolwentka Programu Liderzy Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, przyjaciółka Szkoły Liderów.

 

Fot. PAP

Copyright All Rights Reserved © 2019

×