"W szkole nauczyciela Clintona" - Wędrowiec
W szkole nauczyciela Clintona
Andrzej Poszewiecki, "Wędrowiec", 25 listopada 1999 r.
Uff, wreszcie będę mógł odpocząć i
wyspać się - to pierwsza myśl, jaka przeszła przez moją głowę, gdy po dwutygodniowym pobycie w
Jesiennej Szkole dla Młodych Liderów Społecznych i Politycznych wróciłem do domu. Jadąc 5 listopada
do Warszawy nie przypuszczałem, że będzie aż tak intensywna praca.
Szkoła, której pomysłodawcą, założycielem i dobrym duchem jest
profesor Zbigniew Pełczyński, rozpoczęła swą działalność w 1994 roku. Z. Pełczyński od 1946 r.
mieszka w Anglii. Tam skończył studia i od 1953 r. przez 40 lat wykładał na uniwersytecie
oksfordzkim m.in. filozofię polityczną oraz historię myśli politycznej i społecznej. Wśród
studentów, którzy uczęszczali na jego zajęcia znajdują się m.in. premier Węgier Wiktor Orban oraz
Bill Clinton, który przez pewien czas znajdował się pod naukową opieka polskiego profesora. Obecny
prezydent USA napisał pod okiem Z. Pełczyńskiego esej dotyczący problemów Związku Radzieckiego.
Po przejściu na emeryturę i z po zmianach, które nastąpiły w Polsce po
roku 1989 profesor Z. Pełczyński postawił zrobić coś dla swej ojczyzny. Stworzył m.in. Szkołę dla
Młodych Liderów Społecznych i Politycznych będącą czymś zupełnie nowym w naszej rzeczywistości.
Stara się on przenieść do Polski niektóre tradycje brytyjskiej kultury politycznej i aktywności
społecznej. Zadaniem Szkoły jest profesjonalne przygotowanie młodych ludzi do życia publicznego.
Proces aplikacyjny do Szkoły jest dwustopniowy. Pierwszy etap polega na wypełnieniu i wysłaniu
ankiety dotyczącej przede wszystkim dotychczasowej działalności społecznej lub politycznej. Po
analizie przysłanych materiałów część osób zapraszana jest do Warszawy na rozmowy kwalifikacyjne,
po których wybierani są ci, którzy będą mogli wziąć udział w Szkole.
Także ja poddałem się tej procedurze i udało mi się przebrnąć ją
pomyślnie. Jeszcze tylko wpłacenie 450 złotych i można jechać. Ta suma to niecałe 10% pełnego
kosztu szkolenia. Pełna odpłatność za udział w Szkole wynosi 5.000 zł. Jednak 4.550 zł pokrywają
sponsorzy, m.in. "Commercial Union", "PricewaterhouseCoopers", "Polcam Consulting", Ambasada
Królestwa Holandii, "Rzeczpospolita" czy Fundacja im. Stefana Batorego.
W tym roku po raz pierwszy Szkoła odbywała się jesienią. Poprzednich
sześć edycji miało miejsce latem. Bazą tegorocznego szkolenia było Poświętne, położone tuz obok
Płońska. Zjawiło się tam około 40 młodych (limit wieku obowiązujący w Szkole to 19-25 lat) ludzi z
terenu całej Polski. Byli wśród nich działacze organizacji społecznych, studenckich oraz
politycznych (ci stanowili większość). W tej ostatniej grupie znaleźli się zarówno członkowie
młodzieżówek UW, AWS, SLD, PSL, UPR, jak też asystenci posłów czy też radni (m.in. 23-letni
przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Miejskiej w Karpaczu).
Już pierwszy dzień pobytu był wypełniony po brzegi. Jak się później
okazało nie był to odosobniony przypadek. Praktycznie każdego dnia zajęcia zaczynały się o godzinie
9.00 i trwały do 22.00, a czasem nawet dłużej.
Bardzo dużo było zajęć warsztatowych prowadzonych przez trenerów z
"Partners Polska". Uczyli oni młodych liderów angażowania członków zespołu do wspólnej pracy,
angażowania otoczenia, planowania projektów, kontaktów z mediami, wystąpień publicznych. Zajęcia te
odbywały się w bardzo atrakcyjnej formie - nikt nie mógł się w ich czasie nudzić. Natomiast dla
niektórych (szczególnie osób nie będących bardzo zaangażowanych politycznie) trochę nużące mogły
być konwersatoria dotyczące m.in. pojęć konfliktu i konsensusu, społeczeństwa obywatelskiego oraz
etosu polityki.
Bardzo interesująca była możliwość zapoznania się z debatami
oksfordzkimi. Okazało się, że jest to wspaniała forma nauki zwięzłości wypowiedzi, prezentowania
argumentów, a poza tym jest ona atrakcyjna w odbiorze. Już pierwszego dnia uczestnicy Szkoły mogli
obejrzeć (i wziąć udział) w debacie zatytułowanej "Ta strona uważa, że rządy obecnej koalicji są
dla Polski szkodliwe". Specjalnymi gośćmi, którzy wzięli w niej udział byli Z. Siemiątkowski (SLD)
i J. Lewandowski (UW). Poza nim w Szkole gościli także inni politycy: P. Ikonowicz (PPS), J. Braun
(UW), S. Michalkiewicz (UPR). Swój przyjazd zapowiadało więcej postaci ze świata polityki. Na
przeszkodzie temu stanęła jednak dość nerwowa sytuacja w Sejmie. Inni goście - wywodzący się ze
świata prasy i biznesu - zgodnie z zapowiedziami odwiedzili Szkołę. Mogliśmy m.in. rozmawiać z
redaktorem naczelnym "Rzeczpospolitej" - P. Aleksandrowiczem i zastępcą redaktora naczelnego
"Życia" - J. Wróblem. Gośćmi Szkoły byli także G. Król (współwłaściciel Zielonej Budki), M.
Grzegorzewicz (Cadbury), Z. Kostkiewicz (prezes PTE "Commercial Union") oraz profesor L.
Kolarska-Bobińska.
Innym bardzo ciekawym punktem Szkoły była nauka prowadzenia kampanii
wyborczych. Młodzi wykładowcy, mający za sobą szkolenia w USA, Wielkiej Brytanii i Holandii bardzo
ciekawie i z dużym zaangażowaniem przekazywali swą wiedzę. Choćby dla tego punktu warto było
znaleźć się w Poświętnem. Również zajęcia dotyczące negocjacji były pożyteczne. We wszystkich tych
zajęciach istotną rolę odgrywały gry i ćwiczenia, które zmuszały do wykorzystania teorii. Głównym
punktem, swoistym clou Szkoły był projekt końcowy. Uczestnicy szkolenia podzieleni zostali na dwie
grupy, które musiały przygotować kampanie dotyczące przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Jednak z grup opowiadała się "za", a druga "przeciw". Projekt końcowy trwał ponad dobę. Młodzi
liderzy pracowali z niezwykłym zaangażowaniem. Niektóre osoby położyły się spać o 6.00, by już po
dwóch godzinach ponownie wrócić do pracy.
Mimo tego, że wolny czas uczestnicy Szkoły mieli dopiero po 22.00, to
nie przeszkadzało w działaniu. W czasie dwóch tygodni ukazało się drukiem kilka gazetek (m.in. "The
Leader Times", "Na barykady", "Byznes Lider") powstałych podczas nocnych godzin pracy.
Organizatorzy Szkoły zadbali także o kilka atrakcji nie związanych z
nauką. Było ognisko, wieczór taneczny, nocny bieg na orientację (w błocie i śniegu) oraz możliwość
skorzystania z sali sportowej. Jednym z dość drażliwych punktów był zakaz spożywania alkoholu.
Podpisując umowę dotyczącą udziały w zajęciach, każda osoba zobowiązywała się do przestrzegania
prohibicji. Łamiąc ten punkt regulaminu, można się było liczyć z wyrzuceniem ze Szkoły i
koniecznością pokrycia pełnej odpłatności za udział w zajęciach (przypominam - 5.000 zł). Ta
perspektywa nie wszystkich wystraszyła i dwóch uczestników musiało opuścić Szkołę.
Siódma edycja Szkoły Liderów wzbudziła spore zainteresowanie
zagranicznych mediów. Reportaż o inicjatywie profesora Z. Pełczyńskiego kręciła telewizja
australijska, przybył także dziennikarz jednej z największych japońskich gazet codziennych. Widać
więc, że dzieło stworzone przez nauczyciela B. Clintona cieszy się estymą nie tylko w Polsce.
Na koniec jeszcze jedna ciekawostka związana ze Szkołą. Niżej
podpisany nie był jednym uczestnikiem pochodzącym z Morąga. W tym gronie znalazła się także
Aleksandra Kujawska, swego czasu współpracująca z gazetami naszego wydawnictwa.
|