O Stowarzyszeniu
Programy
Nasi partnerzy
Instytucje partnerskie
Dla absolwentów
Kalendarium
Napisali o nas
Kontakt
Czytelnia
Archiwum
ZAP-oteka
OFERTA SZKOLENIOWA
Galeria
"Oczami absolwenta (...)" - Portal www.ngo.pl
"Oksfordzka w formie, europejska w treści. Debata Szkoły Liderów" - Portal www.ngo.pl
"Lider szkolony" - Gazeta Wrocławska
"Zmieniać na lepsze" - Rzeczpospolita
"Polish leaders heading eastwards" - The Warsaw Voice
"Trouble-Shooting" - The Warsaw Voice
"Guru Młodych Liderów" - Goniec Górnośląski
"Szkoła Pełczyńskiego" - Rzeczpospolita
"Otwarte koszary" - Nowiny
"Odwaga działania" - Rzeczpospolita
"W szkole nauczyciela Clintona" - Wędrowiec
"Zostań brzytwą" - Polityka
"Czas na lidera (...)" - Życie Warszawy
"Oksford w Warszawie" - Magazyn Gazety Wyborczej
"Oksford w Warszawie" - English translation
"Przeciw przemocy" - Tygodnik Wołomiński
O XVII SLSO

"Zostań brzytwą" - Polityka

Zostań brzytwą
Ewa Winnicka, "Polityka", 20 lutego 1999

Absolwent Szkoły Liderów nie przekroczył 26 lat i w założeniu ma być profesjonalnym politycznym komandosem, sprawnym na barykadzie. Dostaje wiedzę, jak kierować ludźmi w polityce. Niektórych martwi jednak, czy absolwentom nie będzie wszystko jedno, na jakiej barykadzie staną.

- Polityka polska prezentuje żenujący poziom - uważa Sylwia, absolwentka Szkoły Liderów sprzed dwóch lat, dziś studentka prawa i pracownica jednej z kancelarii poselskich Unii Wolności. - Jeśli poseł komisji budżetowej wie o przygotowaniu budżetu mniej niż ja, to jest przecież nienormalne. Na szczęście - pociesza się Sylwia - po sejmowych korytarzach kręci się coraz więcej twarzy, które zna ze Szkoły.

Profesor Zbigniew Pełczyński, pomysłodawca i założyciel Szkoły Liderów, tłumaczy, ze jej misją jest zbudowanie w Polsce społeczeństwa obywatelskiego. Również wychowanie działaczy, którzy będą posiadali umiejętności, ale i szlachetną misję.

Czesław Kulesza, absolwent Szkoły sprzed dwóch lat, członek PPS, jest sceptyczny: - To raczej kuźnia uprzejmych technokratów ubranych codziennie w eleganckie garnitury, ale ideologicznie giętkich jak gama.

Szkołę Liderów nazywa się czasem Szkołą Janczarów.

Liderzy to dziwolągi

Zbigniew Pełczyński, emerytowany profesor politologii z Oksfordu, założył swoją szkołę w 1994 r. Kształci w niej osoby rozpoczynające działalność publiczną, uczy prowadzenia kampanii wyborczej oraz debat oksfordzkich, przygotowuje kadry działaczy samorządowych oraz społecznych.

Początkowo Szkoła działała jako program Fundacji im. Stefana Batorego, a od 1997 r. ma status stowarzyszenia. Zatrudnia najlepszych specjalistów ze sceny politycznej, sprowadza fachowców zza granicy, wysyła swoich absolwentów na praktyki do zachodnich parlamentów, biur poselskich i ambasad. Co rok grupa starannie wyselekcjonowanych, bardzo młodych ludzi wyjeżdża pod Warszawę na dwu-, trzytygodniowe obozy szkoleniowe, zwane Szkołą Letnią.

W Szkole wykładali gościnnie: Czesław Bielecki, Wiktor Osiatyński, Jacek Żakowski, Leszek Balcerowicz, Tadeusz Mazowiecki, Henryk Wujec, Włodzimierz Cimoszewicz, Jarosław Kaczyński. Pełczyński: - Ja jestem przedsiębiorcą społecznym. Jedni inwestują w gospodarce. Ja inwestuję iv ludzi. Szkołę Liderów ukończyło już 300 osób. Większość należy do partii politycznych, wysoki procent pełni w nich kierownicze stanowiska na szczeblu krajowym lub lokalnym. Na pytanie o pełnione funkcje, najczęściej odpowiadają: prezes, przewodniczący, sekretarz, radny, doradca.

Trzy miesiące temu Przemysław Szewczyk, absolwent Szkoły, został wice burmistrzem Rawy Mazowieckiej, ponieważ jako jedyny profesjonalnie przygotował kampanie. Skostniała Rawa uwierzyła Szewczykowi. Teraz średnia wieku zarządu miasta nie przekracza 30 lat.

Przemysław Radwan, szef biura Stowarzyszenia Szkoła Liderów, ma nadzieję, że dzięki kursom pojawi się w polityce zupełnie nowa jakość działacza publicznego. Takiego, który mm wystartuje w wyborach, najpierw zrobi coś w swojej gminie czy powiecie.

Tymczasem z badań socjologicznych wynika. że dziewiętnasto-, dwudziestolatkowie | w Polsce nie interesują się polityką. Niemal i 100 proc. uważa, że politykom nie należy ufać. 96 proc. nie zamierza brać udziału i w życiu publicznym, 93 proc. wyklucza nawet działalność lokalną. Istnieją obawy, że w ten sposób, przez zaniechanie, społeczeństwo polskie w sposób wtórny pozbawi się władzy. Na tym tle liderzy to dziwolągi.

Dekada w polityce

Czternaście miesięcy temu 26-letni Krzysztof Kwiatkowski, absolwent Szkoły, został osobistym sekretarzem premiera Jerzego Buzka. Kwiatkowski pochodzi ze Zgierza, jako szesnastolatek związał się z Federacją Młodzieży Walczącej, pomagał Solidarności w wyborach kontraktowych, działał w NZS. Współorganizował prawybory w Wieruszowie w ramach Akcji Wyborczej Solidarność. Tam zetknął się z Tywonkiem, Walendziakicm, Krzaklewskim i Tomaszewskim, potem został szefem młodzieżówki RS AWS. Najbardziej przeszkadzają mu urzędnicy średniego szczebla. Na przykład naczelnicy wydziałów. - Od lat na samodzielnych stanowiskach, ale niebłyskotliwi na tyle, żeby awansować - Kwiatkowski opowiada o swoich doświadczeniach radnego i rządowego kancelisty. - To tacy uważają mnie i moich rówieśników na scenie politycznej za zagrożenie. Kiedy ludzie mówią, że szybko awansował, Krzysztof tłumaczy: - Kolego, ja w polityce jestem od 10 lat.

Kwiatkowski jest absolwentem Szkoły z 1996 r. Wspomina: - Bolało mnie, że w jednej grupie musiałem współpracować z socjaldemokratami. Prywatnie nie mam potrzeby przyjaźnienia się z lewicowcami. Ale przyzwyczaiłem się. Om są - nie da się zaprzeczyć.

Wykorzystać kapitalistów

Czesław Kulesza, także lider, niepokoi szefów Szkoły, ponieważ nie promuje idei europejskich, a tym bardziej północnoatlantyckich. Nosi na co dzień firmową koszulkę Socjaldemokracji Polskiej, choć tę partię gani za brak radykalizmu. Niedawno demonstrował na Nowym Świecie przeciwko wstąpieniu Polski do NATO. Jego partyjni koledzy spryskali na Okęciu posła Kamińskiego. (Czesław osobiście nie spryskiwał, bo, jak twierdzi, poseł Kamiński nie jest dla niego partnerem). Czesław Kulesza ma 23 lata, już w liceum (kończył je w Norwegii) zapisał się do organizacji trockistowskiej. Na studia wrócił do Polski, wybrał PPS, od 1996 r. jest członkiem jej Rady Naczelnej. Do Szkoły Liderów poszedł z ciekawości, a także z chęci zrobienia kapitalistom na złość. - Jeśli mogę kapitalistów wykorzystać, to, czemu nie.

Kandydat na lidera w Szkole nie może mieć więcej niż 23 lata. Profesor Peiczyński: - Tacy młodzi ludzie nie są skażeni poprzednim ustrojem ani opozycją, są chłonni, chętni do nauki i nie mają zobowiązań zawodowych.

Po drugie: kandydat powinien mieć dorobek, potwierdzony pisemnie przez dwóch znanych działaczy publicznych. Po trzecie: musi pozytywnie przejść przez rozmowę kwalifikacyjną. Rozmowa ma sprawdzić, z jakich pobudek kandydat chce zostać liderem. Czy rzeczywiście chce działać dla dobra publicznego, czy chce po prostu szybko zrobić karierę? Radwan przyznaje, że sito, niestety, nie jest w stu procentach skuteczne. Co rok kilka osób w Szkole Liderów to karierowicze.

Rozmowa kwalifikacyjna, którą prowadzi profesor i przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych, to również test przebojowości. Jacek, z SdRP: - Masz wyobrazić sobie, że' centralne władze twojej partii doszły do wniosku, iż najlepszym kandydatem na prezydenta jest Lech Wałęsa. Masz o tym przekonać swoją organizację regionalną.

Marek, student dziennikarstwa UW, lat 26, nie przeszedł przez zeszłoroczne eliminacje ze względu na wiek. Jest rozżalony: - Taka bariera wiekowa pozbawia szans cale pokolenie osób, które maturę zdawały, w 1989/90 r., studiowały na uniwersytetach jeszcze skostniałych, nieruchawych. My jesteśmy partyzantami, którzy w demokrację wchodzą na oślep. A teraz okazuje się, ze jesteśmy pokoleniem partyzantów straconych, bo wiedza, narzędzia, technika demokracji przeznaczone są dla młodszych. Co rok zgłasza się 300-400 chętnych, na obóz kwalifikuje się 50 najlepszych?

Terror kompromisu

Turnus trwa dwa tygodnie, kosztuje lidera 400 zł (sponsorzy dokładają 3600), a zajęcia trwają ponad 10 godzin dziennie. Kuba, uczestnik Szkoły Liderów z l 997 r., radzi: - Kto chce przetrwać dwa tygodnie, musi się natychmiast przystosować. Najlepiej za dużo nie myśleć, żeby nie zaśmiecać umysłu.

Zdarza się, że trzeba przeczytać po 100 stron z dnia na dzień. Kuba: - Jedyne wyjście to organizacja czasu. Krawat wiążesz w drodze do jadalni, tam dowiadujesz się, co było w porannych wiadomościach. Głowę myjesz w przerwie na kawę, pastujesz buty w czasie "Wiadomości". Jeżeli podpadłeś i masz awanturę, to zapominasz o niej jeszcze u' czasie jej trwania.

Po śniadaniu zajęcia z wprowadzenia do przywództwa, po obiedzie podstawy budowania zespołu, po kolacji warsztaty ze sztuki debaty i wykład z etyki działalności publicznej. Albo przed obiadem lobbing, po obiedzie analiza korzyści i zagrożeń zagranicznych inwestycji w Polsce. Kuba: - Przed kolacją będzie symulacja programu "W centrum uwagi". Koleżanka Ela, na zewnątrz z SdRP, teraz reprezentuje Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, a Patryk, naprawdę z Klubu Inteligencji Katolickiej, jest przedstawicielem Parlamentarnej Grupy Kobiet. Taka gra. Pat ryk bez mrugnięcia okiem przekonuje do wychowania seksualnego w szkołach. Ela krzyczy, że prezerwatywa to morderstwo (naprawdę walczy o prawo do aborcji).

Koniec dyskusji. W ciągu pięciu minut trzeba zmienić poglądy, zainteresowania i metody działania. Wieczorem będzie symulowana konwencja wyborcza SdRP, a po kolacji oksfordzka dyskusja na temat "Najlepsze gruszki rosną na wierzbie".

Profesor Pełczyński: - Jeżeli wywrze się odpowiednią presję na wybrańcach losu -można uzyskać kolosalne wyniki.

Krzysztof Kwiatkowski przekonał się w Szkole, że w każdej sytuacji można wypracować kompromis. Czesław Kulesza polubił symulacje, kiedy musiał udawać członka UW i walczyć z lewicowcami: - 7o bardzo praktyczne. Uczysz się, jak om rozumują. Potem łatwiej jest ich atakować. Kulesza uważa jednak, że program szkoleń jest zbyt stronniczy:

- Obowiązkowe teksty źródłowe dobierane są pod kątem centroprawicowym. W takim duchu prowadzone też są zajęcia. Na przykład panuje fascynacja thatcheryzmem. Mnie wtedy zalewa krew. Jeśli ktoś nie ma silnego przekonania do swoich odmiennych poglądów, to w szkole go przekabacą na swoje kopyto. Szkoła wygląda trochę jak przybudówka UW.

Krzysztof Jasiecki, socjolog z PAN, uważa, że program Szkoły traktowany bywa niekiedy jako gwałt symboliczny, narzucanie propozycji niezgodnych z oczekiwaniami uczestników. Szczególnie wśród sympatyków ugrupowań prawicowych. - Męczyło mnie, że ciągle wymuszali na nas kompromis. Za wszelką cenę. W Polsce trudno osiągnąć kompromis, ideologia prawicowa jest bardzo indywidualistyczna. Stawia na wartość jednego człowieka - mówi jeden z uczestników.

Racje nie bronią się same

Krzysztof Kwiatkowski w Warszawie mieszka ponad rok, ale nie jest przekonany, czy zna swój domowy numer telefonu. Nie jest pewien, w jakiej dzielnicy znajduje się jego mieszkanie. Pracuje od 8.00 do późnej nocy. Często ma wyrzuty sumienia, bo z pracy wychodzi wcześniej niż premier. Numer jego komórki to numer kontaktowy z premierem kraju. - Średnio 46 połączeń na godzinę. Czasem mam ochotę wrzucić ten telefon do sedesu.

Socjolog Krzysztof Jasiecki jest przekonany, że skończyły się w polityce czasy, kiedy racje broniły się same, kiedy sukcesy polityczne odnosiły osoby, które opowiadały głośno, że do polityki trafiły z przypadku, na zasadzie - ktoś musiał, które mówiły: naprawdę jestem filozofem, ale ojczyzna wezwała, więc zostałem posłem. Teraz potrzebna jest jeszcze technika, żeby przekonać do siebie jak najwięcej głosujących ludzi.

- Potrzebna jest nowoczesna polityka medialna, która będzie się w stanie przeciwstawić populistom takim jak Lepper - dodaje Jacek Żakowski, dziennikarz, który dwukrotnie wykładał w Szkole. - A tę nowoczesną politykę mają stworzyć między innymi absolwenci Szkot)'. To oni znają obce języki, są pełni zapału, chłonni wiedzy. To oni. Wyposażeni w technokratyczne narzędzia, będą zasiadać w Parlamencie Europejskim. Będą wiedzieć, jak wygrywać wybory.

Przemysław Radwan: - My im dajemy warsztat, dajemy im narzędzia, wiedzę, jak skutecznie kierować ludźmi w polityce. Pokazujemy, po co powinni działać. Martwi nas tylko, jak oni to wykorzystają i czy im nie będzie wszystko jedno, na jakiej barykadzie staną. Dostali prawo jazdy, teraz będą mogli pojechać mądrze albo głupio.



XVIII Szkoła Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego
Specjalistyczne seminarium dla radnych
Szkoła Liderów Polonijnych Argentyny i Brazylii
Liderzy do samorządu
Staż w USA
Wywiad z Maciejem Wiśniewskim - prezesem firmy Consus
Europejska Szkoła Liderów Polonijnych
Publikacja Programu Liderzy PAFW
La Escuela de Líderes de la Comunidad Polaca en Argentina y Brasil
Daj głos mieszkańcom!
Głos dla mieszkańców!
Wywiad z Maciejem Batorem - absolwentem
Grant instytucjonalny od Fundacji im. Stefana Batorego
Małgosia Halber Człowiekiem Wielkiego Serca 2009
Doroczna Nagroda FRDL
Wywiad z Absolwentem VI SLSO
Dzień Liderstwa
Artykuł o Szkole Liderów
„Komitety Obywatelskie ’89 – Kawiarnie Obywatelskie ‘09”
ZAP-oteka
Masz Głos Masz Wybór w 2010
Konkurs na Asystenta XVIII Szkoły Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego
Dyrygent w orkiestrze
XVII Szkoła Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego