“Problemem obecnej kampanii prezydenckiej jest jej premieryzacja” – mówił prof. Tomasz Słomka podczas spotkania absolwenckiego Szkoły Liderstwa, które odbyło się tuż po pierwszej turze wyborów. W spotkaniu wzięli udział eksperci, komentatorzy i obserwatorzy polityczni związani z fundacją. W przededniu drugiej tury, zapraszamy do lektury skrótu dyskusji i refleksji.
Potrzeba wpływu bezpośredniego
Wybory prezydenckie w Polsce cieszą się największym zainteresowaniem ze strony obywateli. W pierwszej turze do urn przyszło 67,31 proc. uprawnionych do głosowania. To o prawie 3 punkty procentowe więcej niż 5 lat temu. Polacy cenią fakt, że w tych wyborach ich głos ma bezpośrednie przełożenie na wynik. Jak zauważył prof. Tomasz Słomka, badania jednoznacznie pokazują, że formuła bezpośredniego głosowania w wyborach prezydenckich jest preferowana przez ok. 80% Polek i Polaków. Prezydent, mimo ograniczonych konstytucyjnie kompetencji, wciąż pozostaje dla wyborców „ich” reprezentantem, kimś, na kogo mogą wskazać bezpośrednio. Wyrazem tego mogą być rankingi popularności polityków, w których prezydent zwykle znajduje się w czołówce. Można sądzić zatem, że Polacy w wyborach bezpośrednich mają nadzieję, że program wyborczy głoszony przez kandydatów będzie realizowany, a urząd prezydenta ma bezpośrednie przełożenie na legislację w Polsce.
Niestety niezupełnie…
Problemem wyborów prezydenckim jest to, że kandydaci na prezydenta najczęściej mówią językiem, który bardziej pasuje do szefa rządu niż głowy państwa. Powód? W obecnym ustroju trudno zbudować kampanię, która w atrakcyjny sposób oddałaby faktyczny zakres kompetencji prezydenckich. To prowadzi do zatarcia ról, oczekiwań, obietnic i… rozczarowań. Co 5 lat wyborcy stają przed urnami z nadzieją, że tym razem coś się zmieni, zapominając, że możliwości wpływania prezydenta na rzeczywistość są mocno ograniczone. W ten sposób można tłumaczyć powodzenie kandydatów, którzy niosą świeżość.
Dyktat silniejszego?
Kampania wyborcza oraz poparcie kandydatów przez elektorat rządzi się innymi prawami niż codzienna, systematyczna praca w polityce.
Problemem obecnej kampanii prezydenckiej jest jej monopolizacja poprzez zasobność ugrupowań politycznych. I choć wydawać by się mogło, że kwestia ta była obecna zawsze w polskiej polityce, to dziś widać do szczególnie wyraźnie. Bez dużego budżetu trudno dziś zaistnieć w przestrzeni medialnej, co skutecznie blokuje dostęp do kampanii kandydatom spoza głównego nurtu. Demokracja wciąż teoretycznie otwarta, w praktyce robi się ciasna.
Z drugiej strony przykład Sławomira Mentzena pokazuje, że można zbudować zasięg i wpływ niemal całkowicie poza strukturami. Pytanie, czy to wyjątek, czy nowy model i na jak długo wystarcza popularność zbudowana na wyborach w kontekście systematycznej mobilizacji elektoratu?
Dr Weronika Przecherska-Marchwińska zwróciła uwagę, że w kampaniach wyborczych wraz z rosnącą rolą internetu maleje znaczenie tradycyjnych struktur partyjnych. Jednocześnie doświadczenia mniejszych ugrupowań politycznych takich jak partie Janusza Palikota, Ryszarda Petru czy Szymona Hołowni pokazują, że to właśnie silne struktury pozwalają długofalowo utrzymać poparcie społeczne. Pytanie, czy będzie to także historia Mentzena?
Słabość PKW
Wśród uczestników spotkania pojawiła się także refleksja o słabości instytucjonalnej. Dr Sergiusz Trzeciak mówił wprost: ”Państwowa Komisja Wyborcza nie dysponuje wystarczającymi narzędziami, by skutecznie egzekwować przepisy. Zmiany w systemie wyborczym, jeśli nie idą w parze ze wzmocnieniem PKW, są puste”. Bartosz Bartosik z Więzi dodał, że kompetencje tej instytucji coraz częściej stają się punktem zapalnym, jak choćby w sporze wokół sprawozdań finansowych PiS i Konfederacji. Ryzyko upolitycznienia, jego zdaniem, jest realne.
Piotr Lichwa, absolwent Szkoły z 2004 r (dziś związany z biznesem) – dopowiedział, że manipulowanie finansowaniem instytucji państwowych (w tym m.in. PKW) to nie hipotetyczny problem, lecz zjawisko, które już się dzieje na przykład w przypadku KRS i TK. System kontroli jest niedostosowany do rzeczywistości, w której polityka i marketing przenikają się płynnie, często poza okiem instytucji.
Cyfryzacja – jeszcze nie teraz
Tematem wyborów i wszelkich procesów partycypacji społecznej w Polsce od jakiegoś czasu jest ich cyfryzacja. Dr Przecherska-Marchwińska, ekspertka ds. cyfryzacji postawiła sprawę jasno: “Jako społeczeństwo nie jesteśmy gotowi na głosowanie przez internet. Cyfryzacja procesu wyborczego wymaga oczywiście odpowiedniego przygotowania technologicznego i organizacyjnego. Jednak kluczowy jest poziom zaufania społecznego i do rządzących. Tymczasem w Polsce zaufanie do władzy – niezależnie od tego, co kto ją sprawuje – jest niskie. Co, z kolei, sprawia, że cyfrowe głosowanie może prowadzić do podważania wiarygodności procesu wyborczego”. W jej opinii cyfryzacja nie może być tylko efektem zachwytu nad technologią, musi być wynikiem dojrzałego społecznego porozumienia. Przy tak dużej polaryzacji społecznej jest to niemożliwe.
Równie ciekawie wybrzmiała dyskusja o roli sondaży i struktur partyjnych. Prof. Tomasz Słomka zauważył, że wyraźnie widać wzrost politycznego zaangażowania społeczeństwa. Co ważne, żaden z dużych ośrodków badania opinii publicznej, poza CBOS-em, nie przewidział mobilizacji młodych wyborców. Dr Sergiusz Trzeciak dodawał, że sondaże coraz częściej bywają narzędziem walki niż analizą – “są firmy, które od lat publikują dane niemające pokrycia w rzeczywistości, a mimo to dalej funkcjonują w obiegu medialnym”. Aby mieć pełny obraz sytuacji, należy korzystać ze średnich sondażowych, traktując pojedyncze wyniki jako materiał publicystyczny, nie analityczny.
Rekomendacje na przyszłość
Tegoroczna kampania pokazuje, że Polacy i Polki nadal potrzebują poczucia, że są ważni dla kandydatów. Takie poczucie może dawać jedynie bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Żyjemy w kraju, w którym wyborów nie wygrywa się dobrymi mediami społecznościowymi, ale spojrzeniem w oczy potencjalnego wyborcy. W tym kontekście plebiscyt na największą liczbę odwiedzonych miejscowości w kampanii wśród kandydatów wydaje się adekwatny, a liczby mówią same za siebie. Uczestnicy spotkania zgodnie mówili, że ludzie wciąż potrzebują rozmowy, kontaktu twarzą w twarz, a nie tylko kolejnych banerów. Dopóki polityka nie zrozumie tej potrzeby, dopóty będzie kręciła się wokół samej siebie.
Druga rekomendacja na przyszłość, to profesjonalizacja sztabów wyborczych. Dr Sergiusz Trzeciak głośno krytykował panujący w Polsce model, w którym sztaby składają się z polityków i ich otoczenia. Subwencje mogłyby służyć budowie kompetentnych zespołów, które bazują na badaniach, doświadczeniu i niezależności partyjnej. W praktyce niestety są często środkiem do zasilania partyjnych biur i doraźnych ambicji. Wizerunkowo polityka się rozwija, organizacyjnie cofa. “Dziś jest czas oportunistów” – podsumował bez ogródek Trzeciak.
Przyszłością przymus?
Na koniec prof. Tomasz Słomka wrócił do tematu frekwencji. Powiedział, że „badania Instytutu Spraw Publicznych wskazują, że wprowadzenie obowiązku głosowania zwiększyłoby frekwencję o około pięć punktów procentowych. Reakcja społeczna? W większości negatywna. Obowiązek wyborczy postrzegany jest jako ograniczenie wolności, a to przecież absurd” – skwitował.
Spotkanie zakończyło się z poczuciem, że polityka to dziś bardziej proces niż spektakl. Więcej w niej sprzeczności niż jednowymiarowych odpowiedzi. I może właśnie w tym tkwi jej sens – że nie chodzi o to, kto wygrał, ale czy rozumiemy, jak i dlaczego.
—-
Dyskusja zgromadziła różnorodne pod kątem światopoglądu i wartości grono, aby porozmawiać o tym, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy w pierwszej turze wyborów prezydenckich, co reprezentowali kandydaci i kandydatki oraz jak interpretować wybory Polek i Polaków. W wydarzeniu wzięli udział absolwenci i absolwentki programów Szkoły Liderstwa im. Zbigniewa Pełczyńskiego oraz zaproszony ekspert: prof. Tomasz Słomka, Bartosz Bartosik, dr Weronika Przecherska-Marchwińska, dr Sergiusz Trzeciak, Piotr Lichwa, Rafał Lipski, Tomasz Chmal, Magdalena Tchórznicka, Małgorzata Smolak, Jolanta Niezgodzka, Agnieszka Muras, Hubert Tadych, Marcin Chlewicki, Krzysztof Skrobisz i Anna Samczyk, Adam August Michalik.
